Okopowa śmierć
Stosunek strat po pierwszej wojnie światowej był ogromnym i nie jest tu mowa tylko o samych żołnierzach, gdyż na jednego z nich przypadało około trzy osoby z personelu pomocniczego, służba medyczna, zaopatrzenie, artyleria i wiele, wiele innych tym podobnych. Sytuacja w której żołnierz przeżył wojnę bez odniesienia jakichkolwiek ran była w tym przypadku wręcz niemożliwą. Główne obrażenia powodowały pociski artyleryjskie, granaty lądujące w okopach i wiele, wiele innych tym podobnych. Rany wywoływane od odłamków były w większości przypadków groźniejszymi niż postrzałowe, bo okruchy ziemi i brudu dostawały się do organizmu powodując zakażenia. Śmierć w okopach była tak masowym zjawiskiem, że pochówek zmarłych był czymś wręcz luksusowym, na co żadna ze stron nie mogła sobie pozwolić w czasie toczenia się działań zbrojnych. Ciała poległych leżały na niczyjej ziemi, aż do czasu kiedy linia frontu przesuwała się dalej, co powodowało, że zwłoki potem nie były już identyfikowalne, ku rozpaczy rodzin. Wojna ta posiadała jednak w sobie aspekty humanitarne, ogłaszane były między innymi chwilowe zawieszenia broni tak aby można było pochować godnie zmarłych. W czasie ważnych świąt żołnierze spotykali się wspólnie, mimo że nawet należeli do wrogich i przeciwległych armii.